Co zrobić z niechcianym żółwiem?

grzebiuszka ziemna ma gruczoły na skórze
Z pamiętnika przyrodnika – grzebiuszka ziemna
6 maja 2020
żółw czerwonolicy Trachemys scripta elegans Anielka

Żółwie już nie takie popularne

Każdy, kto interesuje się tematem inwazyjnych gatunków zwierząt obcego pochodzenia wie, że już od pewnego czasu wycofano z handlu żółwie należące do tzw. żółwi ozdobnych – Trachemys scripta. Najbardziej znanym z nich jest żółw czerwonolicy Trachemys scripta elegans, niegdyś jeden z chętniej hodowanych w domach zwierząt.

Żółwie ozdobne należą do gatunków dość długo żyjących, dlatego, choć nie można już kupić nowego osobnika, w wielu domach wciąż jeszcze żyją te, kupione nawet kilkanaście lat temu. Dwudziestoletni żółw to żadna rzadkość, często natomiast staje się problemem, ponieważ z wiekiem z maluszka o 3-4 cm skorupie wyrasta na olbrzyma, nawet o dwudziestoparocentymetrowym pancerzu. W dodatku jest drapieżnikiem, więc trzeba mu regularnie dostarczać odpowiedniego pokarmu, a woda, w której chętnie przebywa i żeruje, już po 2-3 dniach zaczyna brzydko pachnieć. Nic więc dziwnego, że hodowcy próbują się go pozbyć. I tu pojawia się problem, bo handlować nim już nie można, a chętnych na przejęcie tylu obowiązków jest niewielu. Zdarza się, że nieodpowiedzialni właściciele żółwi wypuszczają je na wolność, łamiąc przy tym prawo i narażając rodzimą przyrodę na znaczne straty.

żółw czerwonolicy Trachemys scripta elegans Anielka

Nowy dom dla żółwia potrzebny od zaraz!

Z takimi właśnie, prawdopodobnie podrzuconymi żółwiami, mieliśmy ostatnio do czynienia. Pierwszą była słynna już na całą Polskę Anielka, która buszowała sobie po Wigierskim Parku Narodowym i jego otulinie. Po jej schwytaniu i nagłośnieniu sprawy posypały się następne zgłoszenia, dotyczące żółwia greckiego Testudo hermanni, żółwia z gatunku Pseudemys nelsoni i innych żółwi ozdobnych.

Zaczęliśmy się rozglądać za nowym domem dla żółwi. Najłatwiej poszło z żółwiem greckim, który zresztą nie należy do gatunków inwazyjnych i można nim w Polsce handlować. Gorzej było z dwiema żółwicami. I tu z pomocą przyszło nam schronisko dla bezdomnych zwierzaków, prowadzone w Lublinie przez Fundację Epicrates. Pracują tam wspaniali ludzie, którzy gotowi są nieść pomoc wszystkim potrzebującym, od węży, przez jaszczurki, żółwie, żaby czy ropuchy, po bezkręgowce, jak np. skorpiony. Więcej możecie się o nich dowiedzieć na stronie Fundacji Epicrates.

 

Więcej szczegółów naszej żółwiowej przygody znajdziecie na facebooku.

Pamiętajcie: zanim kupicie zwierzę do hodowli w domu, upewnijcie się, jakie są jego „dorosłe” rozmiary i potrzeby. I weźcie pod uwagę, że posiadanie takiego pupilka to nie tylko przyjemność, ale też obowiązek, z którego nikt was nie zwolni.

 

Anna & Lech Krzysztofiak